wtorek, 22 maja 2018

Bacówka pod Bereśnikiem. W górach z dzieckiem.



Bacówka pod Bereśnikiem znajduje się 843 m n.p.m. Było to pierwsze tak wysokie miejsce do którego zawędrował nasz 3,5 letni Franek.
Franek do tej pory nie chodził z nami na jakieś dłuższe wycieczki więc nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać.


W perspektywie przed nami były wspólne cztery tygodnie w Szczawnicy. Stwierdziłam, że przetestuję jego siły i chęci na tej łatwej i krótkiej trasie. Zaplanowałam wycieczkę na Bryjarkę, na której stoi żelazny krzyż, zbudowany w 1902 roku przez tę samą firmę, która wykonała krzyż na Giewoncie. Frankowi pomysł się spodobał. Co wieczór patrzył z dołu na oświetlony nocą krzyż więc chciał go zobaczyć z bliska.
Ruszyliśmy chwilę po obiedzie, około 16.00. Spakowałam ubranie na zmianę, wodę, pitny jogurt, drożdżową bułkę i czekoladę. Franek miał zapowiedziane, że jeżeli nie będzie miał siły, będzie mu ciężko to daje sygnał i wracamy na dół do Szczawnicy. Drogowskaz pokazywał, że do celu dzieli nas 30 minut więc pomnożyłam to sobie  razy 3.


Ruszyliśmy z Placu Dietla. Pogoda piękna. Nie było już

takiego upału jak w ciągu dnia, ale nadal było ciepło. Po drodze, co chwilę zatrzymywaliśmy się na kilka minut żeby

zobaczyć "piękny kamyczek", "wspaniałe ślimaki", pająka do którego sieci wpadł pasikonik. Wszystko było nowe i ekscytujące. Kiedy po półtorej godziny dotarliśmy w miejsce gdzie kończy się las otwierając widok na łąki, musieliśmy  kawałek zejść na dół aby dotrzeć na Bryjarkę. I wtedy pojawił się
problem, bo Franek oznajmił, że nie lubi chodzić w dół tylko pod górę i chce iść jeszcze, jeszcze wyżej. Na szczęście jakieś 164 metry nad nami znajdowała się Bacówka pod Bereśnikiem  Nie zatrzymując się ruszyliśmy dalej. Pilnowaliśmy znaków, które prowadziły łąkami pod górę. Wyprowadziły nas na bezleśny grzbiet, który niezbyt stromo poprowadził ku wzniesieniu Gucka i skrajem lasu doprowadził do schroniska pod Bereśnikiem. Kiedy dotarliśmy na miejsce zachwytom nie było końca, nie sądziłam, że trzyletnie dziecko potrafi docenić tak wspaniałe widoki.



- Mamo! Tu jest pięknie!
- Mamo! Patrz! Patrz mamo! Jaki cuuuudoooownyyyy widok!
A widok jest obłędny. Bowiem z bacówki rozciąga się wspaniała panorama na Tatry, dolinę Grajcarka i Pieniny.
Sama Bacówka ma niepowtarzalny klimat. Czuć, że jest to miejsce z duszą. Przed zejściem zjedliśmy po szarlotce (dawno tak uczciwej szarlotki nie jadłam. Miała więcej jabłek niż ciasta, porcja solidna i kosztowała tylko 5 zł).






Musieliśmy dosyć szybko wracać, bo była już godzina 19.00, a czekał nas jeszcze powrót do Szczawnicy. Trasa w drugą stronę okazała się dużo krótsza, bo przez przypadek wróciliśmy drogą gospodarczą (rowerową), przez przysiółek Bereśnik.
Po tej wycieczce wiedziałam jedno: następny będzie Wąwóż Homole....